• Wpisów:162
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 17:53
  • Licznik odwiedzin:4 040 / 2025 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
gorzkaaa.pinger.pl wejdźcie to fajne opowiadanie powinno się spodoba włazić!
 

 
Być tą jedyną twoją jedyną...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kocham ciebie nadal ale ty mnie nie,śnię o tobie marzę o pocałunkach ciepłych i namiętnych lecz to była przeszłość terz to obecna teraźniejszoć a kiedy przyszłosć
 

 
Nienawidze takich chwil jak ta gdzie ogladam nasze zdjęcia a w sercu mam miłość choć ty mnie nienawidzisz, nie wspominasz...
 

 
Wiele razy poślizgnełam się na fałszywych koleżankach a później zastanawiałam się co im zrobiłam że tak mnie traktują.Dniami rozpamiętywałam nasze spotkania i śmiech jak pisaniny na fb czytałam nasze sms-y lecz na próżno...TERAZ WIEM ŻE TAKIE OSOBY SĄ DO DUPY I NIC NIE WARCI!!!
 

 
W życiu pojawiaja sie chwile i smutne i szczęśliwe

 

 
ROZDZIAŁ 2
~~~~~~~~~~~~~~~~~SYTUACJA NA STOŁÓWCE,PRZERWA I ZNOWU ON**

Siedziałam w tym samym miejscu i przy tym samym stoliku co zwykle z moimi kumpelkami.Jak zwykle był dzisiaj poniedziałek i miałam chemię Właśnie z tej okazji założyłam moją ukochaną spódniczkę o kolorze nieba z marszczkami w odcieniu bieli.Idealnie podkreślała biodra a że była króciutka to pokazywała nogi,wiele osób twierdzi że moje nogi to wielki atut i chyba się nie mylą.Do tej spódnicy miałam boje buciki na koturnie w kolorowe kwiatki a bluzka na ramiączka na nią zaś lekki sweterek niebieski który sięgał mi do kolan a na dole miał dwa kieszonki w które nic nie wkładałam.
Wiks która siedziała obok mnie miała spodenki z wycieraka powycierane gdzie nigdzie a do tego bluzeczkę kolorową,by wszystko ze sobą grało pazurki pomalowała na odcienie tęczy,każdy miał inny kolor. Na szyi widniał piękny naszyjnik z kolorowych koralików.Anka natomiast ubrała się na szaro,szara spódnica przed kolano i szara bluzeczka pomarszczona na talii.Obie super wyglądały.
-To jak,opowiesz nam tego przystojniaka,który był jak go określiłaś"arogancki"-to powiedziała Wiki i jak to ona miała w zwyczaju obchodził nią tylko wygląd,chłopak mógł być pusty jak but ale jak przystojny to ta głupota się nie liczyła.
-Wiki no weź,ty i ten wygląd a zaraz nam powiesz że był niezłym ciachem w polewie truskawkowej lub czekoladowej.-a to nasza Anka,mądra i rozsądna.W naszej paczce jeszcze nie było takiej sytuacji że chłopak mógł popsuć wszystko.Zawsze zgodne we wszystkim.
-Czyli tak,był wysoki,rodzaj raczej skeyt,długie włosy do ramion w kolorze ciemnego brązu,lekko falowane no i były rozczochrane.Oczy w odcieniu czekolady ze złotymi plamkami.Umięśniony i opalony.-opisałam im go tak ogólnie.A w głowie znów go widziałam,mimowolnie na twarzy pojawił mi się uśmiech a policzki trochę zapiekły lecz mam nadzieję rumieńców nie było.
-Ooooo!Podoba ci się!Przyznaj nie zaprzeczaj.-to nasza Wiki.A oczka jej wtedy zabłyszczały.
-Weź przestań ale no Wiks ma rację zarumieniłaś się a oczy zrobiły się błyszczące i wesołe.
-No weźcie,wcale tak nie jest tylko lekko go lubię-powiedziałam a Ance dałam kuksańca w bok podobnie jak Wiks.
-Izzy jak mogłaś!My tylko stwierdzamy fakty-zbulwersowana Anka to powiedziała a po oczach było można poznać że jest wkurzona.
-No okej,zmieńmy temat i sorki.To co powiecie żebym przyniosła coś do picia?-sugeruję bo kótnia już w powietrzu wisiała i była tak gęsta że nożem można by nią pokroić.
-W porządku ja poproszę coca-colę light.
-A dla mnie sok pomarańczowy.
I poszłam do lady by przynieść napoje a dla siebie wezmę pepsi.
Gdy podchodziłam do stolika nagle ktoś na mnie wpadł i picia wylały się na mnie.Moja ukochana spódniczka i bluzeczka były zniszczone.
-Pokrako!Do jasnej cholery spójrz co zrobiłeś?!-wydzieram się na gostka bo byłam wkurzona nie na żarty.On powoli się odkręcił z miną winowajcy i ze z dziwieniem odkryłam że to był ten sam gostek co podniósł wczoraj bransoletę.
-S...sorki nie chiciałem to był przypadek-tłumaczył się chłopak a oczy wyrażały skruchę-Ale co się stało to się nie odstanie,bluzka i spódnica do wywalenia-powiedział i wzruszył ramionami
-To była moja ukochana spódnica!!!Kretynie zniszczyłeś nią!!!-wydzieram się a wszystkie oczy osób obecnych na stołówce patrzyły na nas i całą tę sytuację obserwowały z rozbawieniem.
-Powidziałem sorki,co innego mogę zrobić?-on sobie w tej chwili żarty stroi ze mnie czy co?A do tego ten uśmieszek kpiący.Nie wytrzymałam i uderzyłam go w pierś i przepychając się do wyjścia,zaczełam płakać,taki wstyd i do tego poniszczone ubranie i zero skruchy.Idiota!!!Wielki i tyle teraz,obecnie czułam do niego nienawiść.Biegłam dalej przez pusty korytarz a zwolniłam dopiero w tedy kiedy dotarłam do drzwi prowadzących na boisko.Otworzyłam je z rozmachem i wybiegłam na dwór a potem pod moje drzewo.Łzy leciały mi już strumieniami,a przez to makijaż mi się rozmazał.Policzki był czarne od tuszu,oczy czerwone od łez.Przysiadłam pod moim drzewem gdzie był cień a wokół cicho i spokojnie,cieszyła się że nikt za mną nie wybiegł i nikt mnie nie szukał.Lecz taka chwila trwała krótko,chwilkę później w drzwiach pojawił się chłopaczyna przez którego czułam się porzucona i byłam wyśmiewana i przez którego jutro będzie w szkole mnóstwo plotek.Patrzył tak na boisko aż jego wzrok spoczął na mnie i chwilkę później był przy mnie,usiadł i pogłaskał po głowie jak małe dziecko.Myślałam że go zastrzelę,najpierw wpada na mnie,przez niego wylewają mi się napoje i ubrania niszczą a teraz tak siedzi obok mnie i głaszcze po głowie szepcząc miłe słowa pocieszenie w prost do mojego ucha.Nie wiem ale gdy się odkręciłam i spojrzałam na niego,na te piękne oczy w których była wina i smutek,twarz jakby nagle starszą,zapragnęłam by mnie pocałował a cała nienawiść wyparowała w mgnieniu oka.
-Przestań płakać i naprawdę przepraszam-powiedział spokojnie a na ustach pojawił mu się uśmiech smutny.
-Niby przepraszasz...a co ty tu właściwie robisz,hę?-odpowiadam.
-Przeprowadziłem się niedawno i musiałem iść do szkoły.-jak to mówił jego spojrzenie patrzyło w moje oczy i tak głęboko jakby chciały zobaczyć moją duszę i odkryć,poznać wszystkie moje tajemnice.
-Masz rację,sorki głupie pytanie.
-Nie przepraszaj to nie twoja wina,płaczesz a umysł w tedy nie myśli jasno.-uśmiechnął się lekko i tym uśmiecham zaraził także mnie bo i ja chwilę później się uśmiechałam.Nie wiem kiedy ale już rozmowa rozkręciła się a ja nie płakałam,raczej uśmiechałam.
 

 
Zacznę chyba pisać opowidanie o to rozdział 1 jak się spodoba będą następne Opowiadanie pt."Izzy i on"

ROZDZIAŁ 1
~~~~~~~~~~~^^^^NIESPODZIEWANE SPOTKANIE ^^

Szłam drogą prowadzącą do mojego domu,byłam po szkole,śmierdziałam potem po lekcji wuefu która była ostatnia jak na dziś lekcją,nienawidze jej z całego serca.Biegasz,skaczesz i robisz jakieś przewroty które wiem ale potrzebne u mnie w życiu na pewno nie będą.
Pogoda była przepiękna,świeciło słońce i wiał lekki wiosenny wiaterek.Kwiaty polne przy drodze kwitły a liście drzew szumiały przez wiatr.Uwielbiam taką pogodę,kiedy nie jest ani zbyt ciepło ale też zbyt zimno,poprostu idealnie.Domy na mojej ulicy nie były biedne czy też obskurne,tylko że można tak:zamożne.Moja ulica jest ulicą leżąca w bogatej dzielnicy Bostonu .To taka dzielnica położona na końcach miasta gdzie ten cały klimat miejeski jest lekko odczuwalny ale też człowiek czuje się jak na wsi.Kocham tutaj mieszkać nie dlatego że jest spokój ale też dlatego że poznałam tutaj moje ukochane dwie przyjaciółki z którymi przyżywałam najróżniejsze chwile i te smutne jak i szczęśliwe.
Właśnie dochodziłam do mojego domu a raczej posesji,do willi.Gdy usłyszałam jakiś chałas spadającej rzeczy.Potem były kroki które słyszałam za mną,zamarłam,w tej dzielnicy nie było kradzieży czy napaści,poprostu się lekko przestraszyłam,nogi jakby same wrosły w ziemię a ciało nie chciało się poruszyć.
-Chyba coś ci spadło-powiedział to głos który,nie należał do dziewczyny tylko do chłopaka i to nie starego tylko młodszego.Powoli sie na pięcie odkręciłam i stanełam twarzą w twarz z młodym i przystojnym chłopakiem gzieś na oko w moim wieku może o rok lub dwa straszy nie więcej.
Miał lekko falowane włosy o klorze ciemnogo brązu,mogły się w innym świetle wydawać czarne.Wystające kości policzkowe i leciutko zapadniete policzki,oczy o kolorze brązowym z złotymi plamkami.Takich oczu jeszcze nigdy u nikogo nie widziałam.Ubrany był w koszulę i to w dodatku nie wyprasowaną,widać to było bo pomarszczona cała była,jakby co dopiero z pralki wyjęta.A pod nią rysowały się wyraźnie muskuły.Chłopak na oko był przystojny i to jak...Spodnie zaś były w miejscach lekko przedarte a na lewym kolanie widniała dziura,jak na muj gust z przetarcia lub tak specialnie miało być.
Stał tak przede mną z wyciągnięta ręka w której trzymał moją bransoletę zrobioną ze srebra i różnymi ozdubkami i przywieszkami ozdobionymi diamencikami,co mogę rzec?Jestem bogotą lalunią ale nie pustą co to,to nie.
-Tak to moje,to znaczy ta bransoleta,należy do mnie,musiała mi z ręki się ześizgnąć.
-Tak się domyślałem,trzymaj,mi potrzebna do niczego nie jest i nie będzie.Acha pamiętej następnym razem,pilnuj swoich rzeczy.Takie lalunie jak ty powinny się pilnować-powiedział a na ustach pojawił mu się lekki uśmieszek a zrazem był kpiący.
-Dzięki-powidziałam,a głos muj głos wyrażał chyba nadchodzącą frostracje i sarkazm.Już nie wytrzymywałam tego wszystkiego.Jakiś gostek ma moją bransoletę srebną a do tego jest cholernie przystojny.I jeszcze szydzi ze mnie.-Oddawaj i to w tej chwili.
-No okej i nie denerwuj się już.Tylko nią podniosłem,proszę-powidział i sięgnął wolną ręką po moją i położył mi na ręku srebną bransolętkę.Nie sprzeciwiłam się,ale i to było dziwne.Przez krótką chwilę poczułam dziwne mrowienie gdy nasze dłonie się spotkały,nie było to zimne mrowienie tylko takie przyjemne,ciężko to opisać.Gdy oddał mi bransoletę to odkręcił się na pięcie i odszedł,tak poprostu odszedł bez żadnego słowa typu"papa" czy "cześć".
Stałam tak na chodniku i wpatrywałam się za nim jak odchodzi a raz spojrzałam na jego tyłeczek.Tak długo stałam aż nie znikną za pierwszym zakrętem.Gdy nie było go już widać w pośpiechu nałożyłam bransoletkę i pobiegłam do domu,koniecznie musiałam o tym opowidzieć Wiktorii i Annie,moim dwum the best kumpelom.
W domu było pusto i cicho,zresztą jak zawsze gdy do niego przychodziłam.Innym byłoby smutno ale nie mi.Nie patrząc na nic zamknełam drzwi a raczej trzasnełam nimi i pobiegłam w prost do mojego pokoju.A w nim jak zwykle bałagan na całego.Na łóżku leżały ubrania jakieś majtki i jeden stanik,podłoga także w ubraniach.Ale na biórku jakieś kartki,ogryzki i paprochy.W sumie niezły syf i już.W tej chwili obiecałam sobie że dzisiaj ogarnę muj pokuj.Z rozpedem skoczyłam na łóżko włączyłam muzykę z głośników i zadzwoniłam do przyjaciółek by opowiedzić im całą historię a raczej zabewne spotkanie.A ten chłopak mimo że był arogancki wydawał mi się w miarę sympatyczny.
Rozmowa przebiegła jak każda inna,choć dziewczyny dodawały jeskieś komenterze a nawet zabawne.Umuwiłyśmy się że w szkole opowiem im wszystko dokładnie w raz szczegułami.Po rozmowie w pamięci non stop powtarzałam te nasze spotkanie,a jak się skończyło to znowu.Coś się ze mną działo i to ciężko było opisać.Byłam szczęśliwa i chciałam znowu go spotkać,znowu z nim pogadać i pragnełam by te jego różowe,pełne i idealnie wyrzeźbione usta w końce zetkeły się z moimi wargami i nastąpił pocałunek...Zarazem czułam wstyd że go tak potraktowałam ale sam zasłużył,mógł nia nazywać mnie "lalunią".Na głowie miałam wile myśli i pytań które sobie zadawałam.Brzmiały one tak,miej wiecej:"Czy on też o mnie myśli?","Co o mnie sobie pomyślał?","Czy chce ponownego spotkania?"i"A może chce czy też myśli o pocałunku?".
Podkręciła muzykę na maksa i pozwoliłam by wymazała te wszystkie myśli.Położyłam sie na łóżku i zamknełam oczy.Telefon który trzymałam w ręku spadł na podłogę z głuchym łaskotem.Leżałem tak chyba z godzinę i chyba nawet zasnełam czy zdrzemnełam,usłyszałam pukanie do drzwi i jak tata wrzyszczy że mam ściszyć muzykę i odrobić chemię.Z chemi mam same dwuje,nie idzie mi ona zbyt dobrze,nie rozumiem jej i tyle,podobnie jest z geografią,okropne dwa przedmnioty
 

 
  • awatar Gość: Kocham tą piosenkę <3 zapraszam do mnie (:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Strój kąpielowy w prost na plażę
 

 
Kiedy często patrzę na zegarek w czasie randki to znak że się nudzę
 

 
Mi wystarczy że spojrzę w twoje oczy i wiem co chcesz mi powiedzieć i co czujesz.
 

 
Kilka dni temu gdy gadałam z taką kumpelą to po drugiej stronie ulicy przechodził taki chłopak i dziwnie się patrzył.Otwarcie i bezpośrednio,po prostu się odkręcił i patrzył.Miałam teki uczucie że go znam...Nie wiem kto to był ale wiem że go znam...
 

 
Osoby które przejmuję się krytyką inny ludzi moim zdaniem są słabe.
 

 
Kolorowe naszyjniki zawsze mi humor poprawią!